Robimy Muzeum

To część bloga tworzona przez Państwa. Znajdą się w niej eksponaty wirtualne z Państwa domowych archiwów. Fotografiom będą towarzyszyć ich historie. Tworzymy tę rubrykę z nadzieją, że uda nam się zachować z pozoru nieznaczące fakty, mające jednak ogromne znaczenie dla ich depozytariuszy. To właśnie z Państwa drobiazgów i wspomnień tworzą się wielkie muzea.

Les Modes Parisiennes

W naszym cyklu eksponatów z ciekawą historią przedstawiamy rycinę z francuskiego magazynu mody. Właściwie powinniśmy powiedzieć „mód”, bo tak w oryginale nazywało się to pismo. Les Modes Parisiennes był ilustrowanym miesięcznikiem, poświęconym najnowszym modowym nowinkom. Pismo ukazywało się regularnie, od połowy lat 40. aż do końca 80. XIX wieku. Początkowo, miało format zwykłej gazety. Jeśli pamiętają Państwo dzienniki w wersji papierowej, wiecie, o co chodzi. Format wybrano nie bez powodu, w czasopiśmie znajdowały się wzory i wykroje modnych kreacji. Szybko jednak, z powodu wygody w lekturze, rozmiar zredukowano do formatu octavo (A-3). W czasopiśmie sporo było rysunków czarno-białych. W praktyczny sposób instruowały one, jak ubrać dziecko, uczesać się czy też jaki kapelusz wybrać na wieczór w teatrze. Wypieki na twarzach pań (i panów) budziły ryciny, poświęcone damskiej bieliźnie. W niektórych wydaniach znajdowały się  kolorowe grafiki, które – jak ta, na fotografii – można oprawić i powiesić na ścianie.

Rycina z czasopisma „Les Modes Parisiennes” fot. Dom Kuncewiczów, Muzeum Nadwiślańskie w Kazimierzu Dolnym

Ich autorem był François-Claudius Compte-Calix (1813 – 1880), malarz akwareli i ilustrator książek historycznych. Obok Jules’a Davida, który wykonywał rysunki dla Le Moniteur de la Mode  był jednym z najbardziej rozpoznawalnych artystów, związanych z modą. Sam także wprowadził modę na sposób rysowania postaci, prezentujących eleganckie stroje. Obrazki stylizował na scenki sytuacyjnie, pozwalając swoim modelom na naturalność. Przenosiło się to również na ilustracje. Choćby naszą „bohaterkę”.

Historia pewnej biografii

Pierwszy tekst do naszej nowej rubryki otrzymaliśmy od stałego współpracownika, red. Janusza Ogińskiego. Pozwalam sobie zamieścić cały list- wraz z wyjaśnieniem historii. Przecież o takie opowieści nam chodzi?

Pozwalam sobie przesłać dla Pani, a także dla kazimierskiego muzeum, bonus do mojego tekstu o dzwonnicy wilkowskiej. Może to kiedyś do czegoś się przyda. Jest to krótka notka biograficzna ks. Antoniego Chotyńskiego. To postać godna upowszechnienia. Krzysztof Jastrzębski, znany antykwariusz warszawski, a także autor książki Opole Lubelskie, historia miasta i powiatu(tom I, str. 60, rok wyd. 2010) napisał w niej: Autorzy książek i artykułów na tematy archeologiczne, korzystając z dorobku księdza A. Chotyńskiego, cytując go lub zamieszczając wzmiankę o nim, nie podają nawet jego pełnego imienia, zastępując je inicjałem A., dlatego, że imię to, jak i cała postać, były mało znane. O duchownym tym było wiadome tylko to, co zostało zawarte w jego korespondencjach z Powiśla, jakie wysyłał do Warszawy wraz z paczkami pełnymi znalezisk. Nieoczekiwanie skrócona biografia tego pierwszego z katalogu zasłużonych i zapomnianych ludzi powiatu opolskiego znalazła się w „Powiślu Lubelskim”, piśmie Regionalnego Towarzystwa Powiślan w Wilkowie n. Wisłą, w 2. i 3. numerze z 2003 r. Autorem rzeczonego biogramu jest Janusz Ogiński. Jakimś cudem mój tekst o księdzu Antonim Chotyńskim dotarł też do p. Urszuli Kurzątkowskiej (córki Alicji i Mieczysława Kurzątkowskich) z Instytutu Archeologii UMCS w Lublinie. Pani Urszula odnalazła mnie, zachęciła też do poszukania fotografii księdza w celu zilustrowania mojego tekstu, który miał się ukazać w Roczniku Archeologicznym. Ponieważ w Wilkowie nikt nie miał takiego zdjęcia, postanowiłem udać się do kancelarii parafialnej w Józefowie Biłgorajskim. Niestety, tam również niczego nie znalazłem. Odwiedziłem jedynie grób księdza A. Chotyńskiego (mam zdjęcie). Następnym razem udałem się do Górecka Kościelnego. Tam miałem więcej szczęścia. Tamtejszym proboszczem był wówczas ks. Tadeusz Sochan, bardzo pozytywna osoba, wielki społecznik, wyróżniony tytułem „Zasłużony dla Lubelszczyzny”, odznaczony Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski. Kiedy zapytałem go o jakieś zdjęcie księdza Chotyńskiego, zaprowadził mnie do kancelarii parafialnej, a następnie – ku mojemu zdziwieniu – zdjął portret ks. Antoniego Chotyńskiego i pozwolił sfotografować (jest to niewielki obraz olejny, nie datowany, bez nazwiska malarza). Ucieszyło mnie to bardzo. Niestety, ani tekst, ani zdjęcie, nie znalazły się we wspomnianym Roczniku, ponieważ redakcja zawiesiła dalszą działalność wydawniczą.

Portret księdza Antoniego Chotyńskiego, fot. J.Ogiński

Biografia księdza Antoniego Chotyńskiego

Ksiądz Antoni Chotyński był wielkim patriotą, społecznikiem, ale też archeologiem amatorem i badaczem przeszłości. Jako pierwszy zainteresował się odkopanymi przez miejscową ludność grobami całopalnymi w okolicy Trzcińca. Prowadził również badania powierzchniowe w Chodliku. Wyniki swoich dokonań ksiądz archeolog publikował w rocznikach Światowida, piśmie redagowanym przez Erazma Majewskiego z Warszawy. W związku z jego odkryciem nazwę „kultura trzciniecka” przyjęto w całej europejskiej archeologii. W świecie naukowym i dla wielu archeologów z całego świata niewielka wieś Trzciniec k. Wilkowa n. Wisłą jest dziś bardziej znanym hasłem niż stolica regionu – Lublin.
Ks. Antoni Chotyński urodził się 18 maja 1873 roku w Krzczonowie. Był synem Władysława i Teofili z Baciurskich. Po ukończeniu szkoły powszechnej rodzice skierowali go do Lubelskiego Gimnazjum Męskiego, które ukończył w 1890 roku. Następnie wstąpił do Seminarium Duchownego w Lublinie. W 1896 roku otrzymał świecenia kapłańskie. Pierwszą jego parafią, do której jako wikariusz trafił 8 lutego 1897 roku, był Trzebieszów w Ziemi Łukowskiej. Stamtąd po roku został przeniesiony do Skierbieszowa. Tam mocno zaangażował się w działalność patriotyczną i duszpasterską. Nie uszło to uwadze zaborcy. Kiedy zaczęto interesować się jego pracą, postarał się o przeniesienie do Lubartowa. Przybył tam 22 stycznia 1900 roku. Nie udało mu się jednak zatrzeć śladów swojej działalności w poprzedniej parafii, gdyż w marcu tego samego roku nałożono na niego karę 25 rubli za nieprawomyślne postępowanie w Skierbieszowie. W kilka miesięcy później, we wrześniu, kancelaria generał-gubernatora nałożyła na niego podwójną karę 50 rubli za szkodliwą działalność dla prawosławia.
W marcu 1901 roku ks. Antoni zostaje przeniesiony do kolejnej parafii i zostaje wikariuszem Biskupic, skąd po dwóch latach pracy duszpasterskiej, na żądanie generał-gubernatora znów zostaje usunięty z funkcji w dnu 22 sierpnia 1903 roku. Przez jakiś czas zamieszkuje w Lublinie, a następnie 22 sierpnia 1904 roku udaje się do Bychawy, gdzie przez kolejne dwa lata pełni obowiązki wikariusza. W lipcu 1906 roku prosi o kapelanię w Zagłobie, a od 1 grudnia tegoż roku zostaje przydzielony do pomocy ks. proboszczowi w Wilkowie n. Wisłą. W tym czasie mieszka w Zagłobie, na terenie dóbr Kleniewskich. To wtedy ks. Antoni zaczął się interesować się archeologią. Impulsem było bogate znalezisko w miejscu, gdzie rozpoczęto budowę kościoła w Zagłobie. Rok później przeszedł na wikariat w parafii Kumów, skąd 20 stycznia 1909 roku ponownie wrócił do Wilkowa n. Wisłą jako wikariusz. Jego pobyt w tej parafii spowodowany był głównie tym, że ówczesny proboszcz ks. Adolf Grabowski będąc w podeszłym wieku potrzebował energicznego pomocnika. Po śmierci ks. Grabowskiego, na prośbę parafian wilkowskich, ks. Antoni Chotyński został mianowany jego następcą. Na wieść o tym generał-gubernator zawiadomił biskupa ordynariusza, że nie wyraża na to zgody. W sierpniu 1912 roku ksiądz Antoni otrzymał dyskretną informację, iż rząd nie będzie protestował przeciw mianowaniu go na proboszcza. Natychmiast wystąpił z prośbą do ks. biskupa o nominację. Po kolejnym wniosku ks. biskupa generał-gubernator wyraził w końcu zgodę, zastrzegł jednak, iż ks. Antoni będzie mógł być proboszczem tylko poza granicami tworzącej się wtedy guberni chełmskiej. Oficjalnie na proboszcza w Wilkowie ks. Antoni Chotyński został zatwierdzony 12 października 1912 r.
W październiku 1917 roku, z uwagi na pogarszający się stan zdrowia wystąpił z prośbą o parafię z wikariuszem. Na początku następnego roku władze kościelne przychyliły się do tego i 4 stycznia 1918 roku został proboszczem w Tarnogórze, a następnie 20 kwietnia 1921 roku przeniesiony na proboszcza w Górecku. Tam też doczekał się nominacji na dziekana dekanatu tarnogrodzkiego, którą otrzymał 6 maja 1922 roku. W tym czasie gruźlica płuc, której nabawił się dużo wcześniej, spowodowała upadek sił i zmusiła księdza Antoniego do wyjazdu na kurację w Zakopanem. Po krótkim odpoczynku ponownie wrócił do Górecka i tam pozostał do emerytury jako tamtejszy proboszcz i równocześnie dziekan tarnogrodzki. Obowiązki te pełnił do 1 sierpnia 1929 r. Dzięki jednak umiarkowanemu trybowi życia, mimo zaawansowanej gruźlicy płuc, pozostawał dalej czynnym kapłanem, nie uchylając się od pracy duszpasterskiej. Wiele też czasu poświęcał na czytanie, posiadał bowiem bogatą bibliotekę, która po jego śmierci trafiła do Seminarium Duchownego. W trudnych czasach drugiej wojny światowej jeszcze raz został przez władze kościelne powołany do pracy. W 1943 roku, 21 kwietnia mianowano go tymczasowym administratorem parafii Józefów Biłgorajski, a od 8 lipca 1944 roku został tamtejszym wikariuszem. W Józefowie Biłgorajskim pozostał do końca życia. Zmarł 22 czerwca 1949 roku przeżywszy 77 lat. Pochowany został na miejscowym cmentarzu. Jego grób do tej pory jest pod troskliwą opieką tamtejszych parafian.