Od-zyskane. W spadku po rodzinie Kuncewiczów

Będziemy tu prezentować muzealia odzyskane przez Dom Kuncewiczów z amerykańskiego spadku wnuka Marii i Jerzego, Aleksandra. Ruchomości trały do naszego muzeum w grudniu 2022 roku. Porządkujemy te zbiory. Szansą szybkiego podzielenia się z Państwem różnymi małymi i dużymi skarbami jest nas blog.

Do stołu

Zapraszamy Państwa na I piętro Domu Kuncewiczów – do jadalni. Na stole, stojącym pośrodku pokoju ustawiliśmy kilka przedmiotów, które przybyły do Kazimierza z USA. Jakie było ich przeznaczenie? Czy z nadgryzionych zębem czasu naczyń ktoś pił kawę lub jadł sałatkę? Tego się nie dowiemy, ale założyliśmy sobie, że jeśli tylko dowiemy się czegoś ciekawego nawet o najdrobniejszej rzeczy odzyskanej z dawnego domu syna Marii i Jerzego Kuncewiczów – Witolda, to o tym opowiemy.

Zaczynamy od przedmiotu, który nie jest najpiękniejszy. Ot, mocno poszczerbiona, odbarwiona i popękana angielska salaterka. Zaintrygowała nas sygnatura, znajdująca się na spodzie naczynia – „IRONSTONE CHINA. J&G MEAKIN HANLEY”. Poszperaliśmy i okazało się, że w ten sposób wytwórnia działająca w hrabstwie Stafford sygnowała swoje wyroby od roku 1890. Co więcej, taki znak był zarezerwowany dla ceramiki wywarzanej dla wojska. Sama fabryka, znana z wyrobu popularnej ceramiki użytkowej, funkcjonowała od połowy XIX wieku do czasów współczesnych. Zamknięto ją w roku 2000.

To, że zwyczajna dość poważnie zniszczona salaterka znalazła swoje miejsce w amerykańskim domu Witolda Kuncewicza, a w następstwie – w jadalni kazimierskiego domu jego rodziców – stało się chyba nie bez powodu. Podejrzewamy, że wysłużona salaterka może być pamiątką z czasów służby wojskowej Witolda na okrętach podwodnych pod brytyjska banderą w czasie II wojny światowej.

Towarzyszkami angielskiej salaterki są inna salaterka i owalny półmisek z francuskiej fabryki ceramiki S’Clement. Sygnatura prowadzi nas do Luneville, w którym w XVIII wieku Jacques Chambrette założył fabrykę fajansu. Zakład wytwarzał ceramikę użytkową wysokiej jakości i wkrótce stał się Królewskim Dostawcą swoich wyrobów do Wersalu. Wyroby S’Clement najlepiej trafiały w gust samej Marii Antoniny.

Od drugiej połowy XIX manufaktura produkowała zarówno ceramikę ekskluzywną, wzorowaną na królewskiej, jak również prostszą – bez nadmiaru zdobień. Takie też – skromne ale eleganckie – są naczynia stojące w muzealnej jadalni. Pochodzą prawdopodobnie z lat 50.-60. XX w.

Na jadalnianym stole gości również biały, porcelanowy zestaw deserowy Florentine, angielskiej firmy Crown Ducal z Bristol (polskie Brystol brzmi mało elegancko, prawda?). Choć zakład już nie istniej, to przedmioty z tej manufaktury cieszą się dużą popularnością na rynku antykwarycznym. Nasz zestaw jest dekorowany wiankami owoców i liści – w tzw. stylu florenckim. Może pamiętać lata 50. XX w.

Niekwestionowaną gwiazdą zastawy jest dzbanek ze scenkami myśliwskimi „Gray’s Pottery „ ze Stoke on Trent w Anglii. To różowo-złote porcelanowe cacuszko powstało w 1952 roku (wiemy to z sygnatury na spodzie). Dekoracja: konne gonitwy i polowanie – odnoszą się do jeździeckiej pasji syna państwa Kuncewiczów, Witolda. Na swej farmie Old Kennels w Wirginii hodował on wyścigowe konie.

Na deser proponujemy Państwu szklanki do whisky, amerykańskiego koncernu Geogres Briard. Współtwórcą tej nowojorskiej marki jest pochodzący z Polski Żyd – Jakub Brodjo. Przed wybuchem II wojny światowej wyjechał z Europy do USA i zaczął dekorować naczynia z metalu i szkła. Charakterystyczne dla marki były oryginalne ręczne zdobienia z użyciem złota. Wyroby mistrza Jakuba cieszyły się popularnością klientów, ale także uznaniem kolegów-rzemieślników. Dlatego ich autor w roku 2004 otrzymał nagrodę Amerykańskiego Stowarzyszenia Szkła i Ceramiki. Nasze kobaltowo-złote szklanki (7 w komplecie) pochodzą najprawdopodobniej z okresu świetności marki – czyli lat 60. XX w.

Czy to wszystkie skarby w tej kategorii? Pewnie nie, bo systematycznie otwierane pudła przynoszą coraz to nowe odkrycia.